środa, 27 stycznia 2010

Hey-ho rozkwita niczym pierwszy wiosenny kwiat.

Całkiem nie tak dawno wędrowałam po współczesnej buszy, zwanej też internetem, głównie po portalach dla ludzi szukających pracy. Moje ogłoszenia o gotowości podjęcia telepracy pojawiały się niczym grzyby po deszczu, ale niestety ginęły w gąszczu innych prawdziwków, maślaków i muchomorków:) Nic dziwnego, że odzew na nie był niesamowity, prawie równy zeru.

Któregoś dnia dotarłam na stronę www.hey-ho.pl, gdzie zostawiłam swój anons bez większej nadziei, że zostanie on zauważony.
Tymczasem na moją skrzynkę pocztową zaczęły przychodzić wiadomości, które miały na celu zmotywować mnie do aktywniejszego pobytu na hey – ho, a tym samym poszukiwania pracy i zoptymalizowania prawdopodobieństwa, że być może potencjalny pracodawca zainteresuje się moją osobą.
Dzięki temu zrozumiałam, że moje dotychczasowe poszukiwania były ograniczone jedynie do umieszczenia anonsu. A to nie wystarczy. Trzeba go stale uaktualniać i szlifować, by był perełką(a nie grzybkiem) na stronie:)



Kiedy zawitałam w skromne progi hey – ho , portal działał zaledwie 1,5 tygodnia, ale był już owocem 9 – miesięcznej pracy zespołu ludzi z organizacji pozarządowych zajmujących się aktywizacją zawodową. Ich celem było stworzenie niezależnego rynku pracy, szczególnie dla tych, którzy mają problem z konkurencją w postaci lepiej wykształconych, młodszych, bogatszych stażem, z grubszym portfelem, pochodzących z większych miast, nie obciążonych niepełnosprawnością czy wychowywaniem dziecka. 
 
Na www.hey-ho.pl o pracowniku nie świadczy C.V., lecz jego zdolności, chęci do pracy oraz referencje.

Dziś portal funkcjonuje już kilka miesięcy i pięknie się rozwija.

Doszły darmowe porady headhuntera, prawnika oraz antymobera:


                              


Możemy skorzystać z kalkulatora wynagrodzeń (znajduje się pod wyszukiwarką).

Dołączył cały szereg partnerów:
Mucholandia 
Europejska Fundacja Integracji Społecznej
Stowarzyszenie "Mama Sama" Odział Warszawa
Pracownia Alternatywnego Wychowania
LandRollery
Startshop
Stowarzyszenie Środowisko dla Niepełnosprawnych Eko Salus
Szkolna Gablotka
Fundacja MaMa
FUNDACJA GOSPODARCZA-BEZROBOTNYM SŁAWPOL
Umowa o pracę - poznaj swoje prawa




Samą stronę bardzo przyjemnie się przegląda. Jest czytelna - uwagi nie rozpraszają kolorowe zdjęcia półnagich kobiet i mężczyzn prezentujących jakiego samochodu(bądź brzuszka:) się dorobili. Przecież to nie portal randkowy! Są strony dla poszukujących zatrudnienia, gdzie takie fotki się pojawiają , a nawet przeważają. No, cóż, co kraj, to obyczaj. Jaki portal, takie zdjęcia:)


Dzięki wyszukiwarce pracodawca może szybko i łatwo znaleźć potencjalnego kandydata na wolne stanowisko.
Najaktywniejsi są oczywiście nadal nagradzani umieszczeniem na pierwszej stronie.
Rubryka "rekomendacje " jest już w znacznym stopniu wypełniona pozytywnymi opiniami.
Ostrzeżeń o nieuczciwych i niewypłacalnych pracodawcach oraz nierzetelnych fachowcach - partaczach brak i oby tak pozostało.


Dużym plusem jest poczta, dzięki której chlebodawcy i bezrobotni mogą szybko i bezpośrednio się kontaktować.
W momencie, gdy otrzymujemy wiadomość na hey - hołowskiej poczcie, automatycznie na naszej prywatnej skrzynce mailowej pojawia się wiadomość zatytułowana: " Nowa prywatna wiadomość na hey-ho.pl" o następującej treści:


Witaj,

W wiadomościach odebranych czeka na Ciebie nowa wiadomość.
Aby ją przeczytać, kliknij w poniższy link:
http://www.hey-ho.pl/moje-konto/wiadomosci/czytaj/1234
(lub skopiuj go do przeglądarki i naciśnij ENTER)

Wiadomość została wysłana automatycznie - prosimy na nią nie odpowiadać.

Pozdrawiamy, hey-ho.pl.

Jesteśmy sprawnie informowani o wszystkim, co ważne.


Przeglądając ogłoszenia możemy poznać interesujące osoby i zaproponować im , jeśli nie współpracę, to choćby znajomość. Kto wie, co życie przyniesie? Być może kiedyś zakończy się ona spotkaniem na płaszczyźnie zawodowej? Im więcej ludi wie o naszych poszukiwaniach zatrudnienia, tym lepiej. Najważniejsze, to nie stać w miejscu, bo następny krok może okazać się krokiem do tyłu.
Poza tym możemy zgłosić chęć współpracy na zasadzie "coś za coś", pomocy sąsiedzkiej, przysługi, praktyki czy wolontariatu. Nie zapomnijmy na koniec poprosić o wystawienie referencji. Stanowią one podstawę budowania wizerunku na hey - ho i są jednym z ważniejszych kryteriów wyszukiwania.


Być może niektórzy z Was zastanawiają się dlaczego na hey-ho nie ma tradycyjnego podziału na chlebodawców i poszukujących zatrudnienia. Mnie też ta kwestia nurtowała. Uważałam, że przejrzyściej byłoby, gdyby taka segregacja istniała. Okazuje się jednak, że jej brak ma większą moc rażenia i szerszy zakres działania. Szukający magazynier może jednocześnie poszukiwać fryzjerki itp. Chodzi o to, by stworzyć misternie utkaną sieć kontrahentów, współpracowników, kontaktów i opinii.


Mam nadzieje, że hey-ho będzie nadal intensywnie się rozwijało, aż trafi do czołówki portali związanych z tematem poszukiwania pracy. Myślę, że są realne szanse na to, gdyż stworzyli go ludzie, dla których od szybkiego wzbogacenia się ważniejsze jest stworzenie wyjątkowego miejsca w sieci, które ułatwi kontakty na rynku pracy.


Poza tym hey-hołowska społeczność się rozrasta. Pozostaje mi tylko życzyć , by ilość pracodawców przewyższała, tych, co pracy szukają.


 No to hey-ho:)



środa, 20 stycznia 2010

Dobre referencje w cenie

 Spośród miejsc pracy, w których pracowałam dotychczas, najmilej wspominam te, w których znalazłam zatrudnienie poprzez polecenie mojej osoby przez znajomego, czy rodzinę.
W ten sposób rozpoczęłam swoją przygodę z pracą. Moja mama poleciła mnie szefowi sąsiadującej firmy z jej zakładem. Nie miałam wtedy jeszcze żadnego doświadczenia,ale byłam dyspozycyjna, otwarta na ludzi i nowe doświadczenia oraz miałam wielki zapał do pracy. Był to okres wakacyjnych urlopów i potrzebna była dodatkowa para rąk. Jak się okazało, moja bardzo sie przydała. Zarówno mój pierwszy pracodawca, jak i ja byliśmy bardzo zadowoleni ze współpracy. Co tydzień otrzymywałam wypłatę oraz premię w postaci kilku paczek kotletów hamburgerowych:)
Niestety nadszedł wrzesień - czas powrotów z urlopów, a i ja musiałam wrócić do szkoły.


Swoją drugą pracę również znalazłam w ten sposób. Byłam z niej naprawdę bardzo usatysfakcjonowana(szczególnie pod względem finansowym). Niestety mój przełożony posunął się do czynu, przez który nasze drogi musiały się rozejść, ale to juz jest temat na odrębny post.


Szukanie swego miejsca na rynku pracy poprzez polecenie uważam za najlepszy z mozliwych sposobów.
Szef ma pracownika podanego na tacy . Dostaje o nim w konkretne informacje, potwierdzone przez polecającego. Nie musi wertować setek ogłoszeń. Oszczędza czas, który przecież jest na wagę złota.
Poza tym, spodziewa się, że osoba ta raczej spełni jego oczekiwania i wymagania. Przeciez zarówno polecającemu jak i polecanemu na tym zależy. Pierwszy z nich nie może zawieść swojego zwierzchnika, ten drugi musi się wykazać, by nie zawieść osoby, która przedstawiła go szefowi:)


Polecam ten sposób poszukiwania zatrudnienia.
Wielu moich znajomych znalazło w ten sposób pracę.
Jeśli w kręgu przyjaciól i rodziny puścimy w obieg informację, że szukamy zatrudnienia, to być może dotrze ona do zainteresowanaego pracodawcy i wróci do nas jako zaproszenie do współpracy. Przyjdzie do nas Jola z trzeciego piętra i powie: "Słyszałam, że u Gośki są przyjęcia, wspomnę jej o tobie".


W internecie doskonałym miejscem do poszukiwania zatrudnienia w ten sposób jest portal hey - ho.
Moim zdaniem wypełnił on lukę, gdyż dotychczas można było jedynie umieścić ogłoszenie i czekać(nie wiadomo jak długo - w nieskończoność?), aż pracodawca się odezwie.
Tutaj nie tylko zamieszczamy swój anons, ale również, a może raczej przede wszystkim mogą się znalęźć nasze referencje.
Nie krępujmy sie poprosić o to dotychczasowych kontrahentów, współpracowników, znajomych, czy nawet rodzinę. Jeśli chcą nam pomóc, to na pewno nie odmówią. Stwórzmy swoje portfolio.


Oceny zamieszczone są na stronie głównej. Opinie o danym pracowniku można przeczytać również wchodząc na jego profil.


Taka referencja naprawdę może przyciągnąć uwagę chlebodawcy. Wiem, co mówię (piszę). Odezwało się do mnie trzech pracodawców:)


Tak, więc zbierajcie referencje i umieszczajcie je na hey - ho.
Opiniodawcę możecie zaprosić np. korzystając z zapraszarki(po zalogowaniu znajdziecie ją po lewej stronie ogłoszeń, na dole, pod banerem hey - ho).



Szukam pracy w internecie:)


                             




   

piątek, 15 stycznia 2010

Czy ja też mogę zostać fachowcem hey – hołowcem:) ?

Szukając pracy w Internecie, trafiłeś na portal www.hey-ho.pl , lecz pierwsze słowa, które dostrzegłeś: ”witamy wśród fachowców” sprawiły, że zrezygnowałeś z założenia swojego profilu. Pomyślałeś:„jaki tam ze mnie fachowiec?”
Ano taki czy owaki, ale fachowiec:)


Szukanie pracy, szczególnie, jeśli trwa długi okres, może doprowadzić do stanu, kiedy człowiek popada w apatię, marazm, depresję. Nigdy nie wolno jednak się poddawać i mimo ciągle mizernych skutków poszukiwań zatrudnienia trzeba nadal próbować. Przecież w końcu się uda!
Po setkach odrzuconych C.V., nieodpisanych meili i niedotrzymanych obietnicach typu ”zadzwonimy do Pana(i)”, któregoś pięknego dnia, znajdziesz swój wymarzony etat.


Nieważne ile szkól skończyłeś, czy masz wyuczony zawód i jak długi jest Twój staż pracy. Nie ma znaczenia czy jesteś niepełnosprawny i czy lata młodości masz już dawno za sobą. Każdy jest w czymś dobry i to jest jego zawodową misją.


Jeśli wiesz, jaki masz fach w ręku i szlifujesz go pracując na wymarzonym stanowisku, to jesteś farciarzem.
Jeśli wiesz, co jest Twoim zawodowym powołaniem, ale chwilowo nie masz zatrudnienia, nie pozostaje Ci nic innego, jak szukać odpowiedniego pracodawcy.
Najgorzej jest wtedy, gdy nie wiesz, gdzie jest Twoje miejsce na rynku pracy, albo Twoje długodystansowe poszukiwania sprawiły, że się w tym wszystkim delikatnie pogubiłeś.


Ale to też nie jest beznadziejny przypadek Zaproś kogoś z rodziny bądź z kręgu znajomych na kawusię i poproś, by pomógł Ci dokonać bilansu Twoich możliwości i umiejętności. Tylko niech to będzie szczera i obiektywna opinia. Nie chodzi Ci przecież o „lukrowanie”. Jeżeli masz ochotę na porcję słodkości, to proszę bardzo, ale jedynie w formie deseru.
Przy okazji: możesz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na swój temat:)


Pomyśl pozytywnie o sobie i zastanów się, co możesz zaoferować przyszłemu szefowi. Na pewno masz coś takiego w sobie bądź/i w Twoim życiorysie, co niejeden pracodawca chciałby wykorzystać. Nie myśl o tym, co Cię ogranicza, lecz skup się na tym, co chcesz i możesz robić.


Nie trać motywacji i chęci działania. Nawet, jeśli nie zdobyłeś odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia, to posiadasz umiejętności istotne dla wielu pracodawców. Należą do nich m.in.: zdolność kreatywnego rozwiązywania problemów, współpracy z ludźmi, mediacji, łagodzenia konfliktów, samokontroli, optymizm, etc. Czasami są ważniejsze niż znajomość trzech języków.


A więc do dzieła, jeśli jeszcze nie ma Cię na hey-ho:)
Wykorzystaj, że powstało takie miejsce w Internecie, gdzie możesz się zaprezentować przyszłemu przełożonemu, a co najważniejsze, gdzie inni mogą wystawić Ci referencje, że jesteś dobrym fachowcem.







Jestem fachowcem:)


                                       

środa, 13 stycznia 2010

Profil na hey – ho niczym witryna sklepowa.

Wyobraźcie sobie, że idziecie główną ulicą dużego miasta, na której znajduje się mnóstwo sklepów. Przeglądacie się w szybach wystaw. Aż tu nagle stajecie jak wryci!
Piękna wystawa – myślicie. Dopieszczona i cudna, aż nie można od niej wzroku oderwać. Prosta, a jednocześnie bardzo ekskluzywna. I choć tego dnia wcale nie mieliście zamiaru wchodzić do jakiegokolwiek sklepu na zakupy, to przekraczacie próg tej instytucji handlowej, by przekonać się czy jest tak samo fascynująca w środku i co takiego interesującego oferuje.


Myślę, że podobnie można powiedzieć o profilach na hey – ho: nasze ogłoszenie sprawi, że potencjalny pracodawca zatrzyma się przy nim na dłuższą chwilę i postanowi się z nami skontaktować albo przejdzie obojętnie dalej.


Co zrobić, aby go zainteresować i czego nie czynić, by go do nas nie zniechęcić?


Zdyskwalifikować nas mogą błędy ortograficzne i stylistyczne. Zanim umieścimy ogłoszenie, przeczytajmy je kilka razy. Potraktujmy z powagą i szacunkiem ewentualnego pracodawcę. To nie jest sms do kolegi, który przymknie oko na językowe braki.
Niektóre „byki” naprawdę „dają po oczach”.
Na szczęście mistrzami kaligrafii być nie musimy.


Bądźmy pozytywnie nastawieni i emanujmy chęcią działania.
Wyrzućmy słowo „nie” i nie umieszczajmy informacji: nie mogłem, nie potrafiłem, nie udało mi się, nie dałem rady, nie jestem w stanie, nie mam doświadczenia, wykształcenia.
Przedstawmy to, co potrafimy i osiągnęliśmy. Wyeksponujmy, co pracodawca może zyskać zatrudniając nas. A jeśli nie posiadamy doświadczenia zawodowego, to podkreślmy cechy charakteru.


Liczą się konkrety.
Zastanówmy się, co warto umieścić, a co można pominąć. Czy wszystko, co chcemy przedstawić o nas w profilu ma związek z przyszłym zajęciem zawodowym? Nie rozpisujmy się nadmiernie – to nie konkurs literacki. Szanujmy czas potencjalnego pracodawcy.
Profil jest jak C.V. i List Motywacyjny w „pigułce”.


Avatar – miły dodatek.
Może przyciągnąć uwagę. Ważne, by, choć trochę kojarzył się z nami i naszymi zawodowymi predyspozycjami i oczekiwaniami.
Jeżeli chcemy umieścić zdjęcie, to nie z ostatnich wakacji, w kostiumie kąpielowym. Nawet, jeśli w tle widnieje piękny zachód słońca czy malowniczy krajobraz – to nie portal randkowy.


Od czego zacząć?
Od najważniejszych atutów, osiągnięć. Po prostu pochwalmy się!




Co warto umieścić?
Wykształcenie, doświadczenie, szkolenia, działalność pozarządowa, umiejętności, zdolności, uprawnienia czy znajomość branży są jak najbardziej na odpowiednim miejscu.


Nagłówek – niech będzie hasłem reklamowym, wstępem do tego, co możemy zaoferować.


Czy zamieszczać informację o niepełnosprawności?
Jeśli chcemy korzystać z przysługujących nam z tego tytułu ulg i uprawnień, to jak najbardziej. Po za tym pracodawcy też z tego faktu mają ulgi i dofinansowania. Warto też przy tym podkreślić, jak radzimy sobie z pokonywaniem barier.


To nie promocja!
Nie zaniżajmy swojej wartości ani umiejętności.


I nie podwyżka!
Zawyżać swoich kompetencji zawodowych również nie warto – prędzej czy później wszystko wyjdzie „w praniu”, tzn. w pracy.




Czego unikać?
Wodolejstwa, stawiania warunków i oczekiwań.


O co warto zadbać?
Uaktualniajmy nasz profil. Postarajmy się o referencje.


Nie zapomnijcie o danych kontaktowych.


W rubryce LATA DOŚWIADCZENIA wpiszcie staż pracy, a nie swój wiek.


Gotowe.


Powodzenia!




Z przymrużeniem ancurkowego oka


Idealny profil kandydatki na stanowisko sekretarki - asystentki, gdzie dyrektorem jest mężczyzna:


  • 25 – letnia z 7 – letnim stażem pracy
  • niekoniecznie z wyższym wykształceniem – mężczyźni boją się inteligentniejszych kobiet
  • stan cywilny: panna
  • dyspozycyjna i zawsze gotowa do wyjazdu w delegację i pracy w godzinach nadliczbowych(szczególnie  nocnych)
  • długonoga blondynka
  • otwarta na szkolenia
  • potrafiąca przygotować zarówno rzetelny raport, jak i dobrą kawę
  • umiejąca się wysłowić; wie, co powiedzieć żonie, gdy ta przyjdzie, bądź zadzwoni nie w porę
  • ambitna i dążąca do awansu, bez względu na drogę, którą musi pokonać





Idealny profil kandydata na stanowisko asystenta pani dyrektor:


  • 25 – letni, po studiach, z 8 – letnim stażem
  • stan cywilny: kawaler
  • otwarty na szkolenia
  • wysoki i wysportowany brunet
  • umiejący przygotować dobry raport i smaczną jajecznicę na boczku
  • dyspozycyjny i zawsze gotowy do wyjazdu w delegację i pracy w godzinach nadliczbowych(szczególnie nocnych)
  • uregulowany stosunek do służby wojskowej
  • posiadający prawo jazdy, by mógł odwieźć po zakrapianej imprezie integracyjnej








                                   
                                               

poniedziałek, 11 stycznia 2010

WOŚP znów zagrała – kilka słów o wolontariacie


                              






Mam nadzieję, że z WOŚP zagraliście
I akcję Jurka Owsiaka choćby groszem wspomogliście
Oraz chorym dzieciakom szansę na lepsze życie daliście
A jeśli czubka nosa z domu nie wychyliliście
I brzęku pełnych puszek nie usłyszeliście
Tysięcy wolontariuszy nie zobaczyliście
Światełka do nieba nie puściliście
To choćby magicznego smsa wysłaliście
Bądź w internetowej aukcji udział wzięliście
I swój udział w ratowaniu bezbronnych maluchów mieliście







                              








Jak wiecie, wczoraj po raz osiemnasty zagrała WOŚP.
Mimo fatalnych warunków pogodowych tysiące wolontariuszy ruszyło na podbój ludzkich serc, które, jak zwykle tego dnia, były gorące i otwarte na krzywdę najmłodszych.


Po raz kolejny padnie rekord!


Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych zabrzmiała orkiestra ludzkich serc.
To fenomen na skalę światową, który przypomina, że


„ludzi dobrej woli jest więcej i (...) ten świat nie zginie nigdy dzięki nim”!






Wolontariuszem może być niemal każdy. Nie ważne są doświadczenie, wykształcenie, zawód, wyznanie. Liczy się za to chęć niesienia pomocy oraz poświęcenia swojego czasu.


Jest to niezwykle rozwijające zajęcie, które pozwala zdobyć doświadczenie i spojrzeć na otaczający świat z innej perspektywy. Daje ogromną satysfakcję, której nie da przeliczyć się na żadne pieniądze. Uczy, że można dać coś z siebie innym. Uwrażliwia i uszlachetnia.


Wolontariat daje szansę rozwoju osobistego, ale również zawodowego.
Doświadczenie zdobyte w ten sposób może być dużym atutem w C.V.( no i oczywiście przyciąga uwagę wymienione w profilu na hey – ho) , szczególnie dla tych, którzy karierę zawodową dopiero rozpoczynają.
Pracodawcy bardzo pozytywnie reagują na taką wzmiankę w życiorysie. Postrzegają taką osobę jako kreatywną, udzielającą się społecznie, otwartą, gotową do podejmowania nowych wyzwań, obowiązkową i wychodzącą z inicjatywą oraz posiadającą umiejętność empatii.


W czerwcu 2003r. weszła w życie ustawa regulująca prawne aspekty wolontariatu. Określa ona m.in. kwestię umów, ubezpieczenia ochotników, czy zwrotu kosztów powstałych na skutek świadczenia usług.


Jeśli macie trochę wolnego czasu, chcecie zrobić coś pozytywnego i mieć w curriculum vitae notkę więcej wartą niż potok niczym nie popartych słów, typu: jestem elokwentny, kompetentny i niezwykle zaradny, to spróbujcie.


Informacji jak i komu pomagać można uzyskać m.in. w najbliższym naszego miejsca zamieszkania Centrum Wolontariatu. Osób potrzebujących pomocy nie brakuje.


Sama jestem wolontariuszką. Właśnie na takich zasadach współpracuje z portalem społecznościowym hey – ho i m.in. prowadzę ten blog.


Czasami umowa wolontariatu przekształcona zostaje w umowę o pracę, a zajęcie się niesieniem pomocy innym może w znacznym stopniu zmienić życie.
Moja kuzynka opiekując się psami w schronisku dla zwierząt poznała swojego przyszłego męża, a córka sąsiadów w zamian za opiekę nad pewną staruszką otrzymała po jej śmierci mieszkanie.


Tak, więc do dzieła i sie ma!


„Nigdy nie jesteśmy na tyle biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu”
                                                                                                                     Mikołaj Gogol




„Im więcej dajesz, tym większym się stajesz”
                                        Antoine de Saint Exupery

środa, 6 stycznia 2010

Szukanie pracy z wykorzystaniem serwisu społecznościowego – razem łatwiej;)

Ze swoim ostatnim „stacjonarnym” pracodawcą rozstałam się (bez większego żalu) w połowie 2008 roku. Oficjalnie, bo jeszcze przez klika miesięcy walczyłam o wypłatę należnych mi wynagrodzeń, ale o tym już było.


Moje zdrówko znacznie wówczas szwankowało, więc postanowiłam skupić się na jego podreperowaniu i rehabilitacji organów, które tego wymagały.


Po powrocie z kilkudziesięciodniowego pobytu w szpitalu rozpoczęłam szukanie pracy w Internecie. Zamieściłam swoje ogłoszenie na wielu portalach i jednocześnie odpowiadałam na ogłoszenia pracodawców. W odpowiedzi otrzymywałam jedynie propozycje klikania w banery etc.


Moje poszukiwania przerwało kolejne zmaganie ze złym losem, który tym razem przyjął postać tętniaka mózgu. Na kilka dobrych miesięcy musiałam zawiesić działania zmierzające do znalezienia zatrudnienia.


Gdy byłam już w stanie spędzić kwadrans przed monitorem, każdy dzień zaczynałam od przejrzenia poczty elektronicznej z nadzieją, że to dziś podejmę ciekawą i ambitną pracę zdalną.


Szukanie pracy i zatrzymanie się na chwilę na skutek choroby, sprawiło, że zajrzałam w głąb siebie i odpowiedziałam na pytanie,:„co chcę w życiu robić?”


Chcę pisać! – to marzenie jeszcze z dzieciństwa. Kiedy to robię przenoszę się w inny świat.


Napisałam, więc w kalendarzu, niczym noworoczne postanowienie, wielkimi, czerwonymi literami:




                           PISANIE TO MÓJ SPOSÓB NA ZARABIANIE!


Z określonym celem łatwiej brnie się do przodu;)


I zaczęło się! Lawina ruszyła!


Wydrukowali moje opowiadanie w prasie, a honorarium, które za nie otrzymałam podreperowało mój budżet. Niestety, renta chorobowa wystarcza na waciki;)


Zaczęłam prowadzić bloga, pisać wiersze, a nawet książkę( mam nadzieją, że kiedyś, jak już ją skończę, ktoś ją wydrukuję i stanie się światowym bestsellerem), a także artykuły wykorzystywane do pozycjonowania stron WWW. Zleceniodawca bardzo mnie chwalił, ale… przestał płacić.


Zaczęłam, więc znów szukać pracy, wysyłać oferty i przeglądać ogłoszenia w Internecie.


Aż któregoś listopadowego dnia trafiłam na portal społecznościowy hey - ho, którego celem jest aktywizacja zawodowa osób poszukujących zatrudnienia.


Jest on swego rodzaju internetową pocztą pantoflową, dzięki której łatwiej dotrzeć do pracodawcy.


Do wystawienia nam rekomendacji możemy zaprosić nie tylko byłych pracodawców, zleceniodawców, ale także znajomych i rodzinę. Któż wystawi nam lepszą opinię (oczywiście wiarygodną)? Nasze cechy i zdolności lepiej oddadzą słowa „żywych” osób, niż wymienione jednym strugiem, bez żadnego potwierdzenia w CV.


Admin portalu hey – ho i cała reszta załogi, która stworzyła tę perełkę wśród stron dla osób poszukujących zatrudnienia, chyba w ogóle nie śpią. Niemal każdego dnia bombardują członków hey – hołowskiej społeczności informacjami przydatnymi w codziennych poszukiwaniach pracy.


Przypominają, że samo zamieszczenie ogłoszenia nie wystarczy, że należy być aktywnym.


Najprężniej działających i próbujących zaistnieć, nagradzają i umieszczają ich ogłoszenie na pierwszej stronie. A jak myślicie, ile stron przegląda potencjalny pracodawca? Tyle, ile Wy po wpisaniu w Google szukanego hasła.


Ten portal jest innowacyjny i daje wiele możliwości – wykorzystajmy je!


Jego założycielom chodziło, by powołać do życia społeczność, w której pracownik łatwo odnajdzie pracodawcę i odwrotnie. To jak wioska smurfów – pracusiów.



                                   


Myślę, że zmotywowali już niejedną osobę do aktywności i działania.


Sam fakt, że należy się do społeczności, w której większość osób jest w podobnej sytuacji i szuka pracy, już jest miłym aspektem i bodźcem. Człowiek nie czuje się osamotniony w swoich poszukiwaniach, które do najłatwiejszych nie należą.




A Wy, co sądzicie o hey – ho?
Byliście już tam?
Jesteście?
Napiszcie.


Czekam na Wasze komentarze z opisami wrażeń.


A może odezwą się osoby, które już dzięki hey – ho znalazły pracodawcę bądź pracownika?


Może stworzymy Galerię Szczęśliwych hey - hołow?;)


Hey – hołowcy, (jeśli mogę tak nazwać tych, którzy są członkami społeczności na hey – ho) do dzieła! Bądźcie aktywni i kreatywni! Tworzymy społeczność i nowy rynek pracy w Internecie! Przebijmy się przez gąszcz innych stron i ogłoszeń. Niech hey – ho stanie się(dzięki Waszej aktywności) najczęściej odwiedzanym portalem społecznościowy osób szukających pracy i pracowników!




Ps. O hey – ho można już przeczytać na m.in.:




1.Video CV i nowy portal społecznościowy dla bezrobotnych: http://www.bezrobocie.org.pl/strona/500759.html


2. http://www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=563:hey-ho-tworzmy-internetowy-rynek-pracy&catid=209:dzielnica-publicystow&Itemid=267


3. http://www.kongregacjaprzemyska.com/?url=wydarzenia


4. http://forum.wprost.pl/polska/?w=238759


5. http://ewapioro.salon24.pl/143684,znalezc-prace






                                     

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Witajcie w Nowym Roku 2010!

Było bajkowo, kolorowo, wystrzałowo!!!

Niestety trzeba powrócić do szarej rzeczywistości, ale żeby nie było to zbyt ciężko, zacznę od życzeń:

*dla tych, którzy mają pracę – rozwoju, awansu i podwyżki, samych miłych i pozytywnych chwil w miejscu zatrudnienia, niepsującego się sprzętu, koleżeńskich współpracowników oraz uśmiechniętego, wyrozumiałego i hojnego szefa. Jeśli macie to szczęście i robicie, to, co kochacie, to szanujcie swoją pracę. Jeśli natomiast czujecie, że Wasze miejsce wykonywania zawodowych obowiązków, to pomyłka, może warto pomyśleć o zmianie, by poczuć się szczęśliwym, kreatywnym, zdolnym, docenionym;

*dla tych, którzy zatrudnienia szukają – znalezienia dobrze płatnej pracy, która oprócz dobrobytu przyniesie także satysfakcję i możliwość rozwoju skrzydeł, będzie źródłem pasma sukcesów. Nie poddawajcie się i szukajcie. Aż znajdziecie. Nie traćcie przy tym wiary, przede wszystkim w siebie, swoje zdolności i możliwości. Bądźcie też bardzo aktywni, bo Wasz przyszły pracodawca sam do Was nie zapuka.


Dla wszystkich: zdrówka, miłości, szczęścia, pieniążków i tego wszystkiego, co sobie wymarzyliście. Obyście na koniec grudnia mogli powiedzieć: to był cudowny rok!